Pierniczkowo

Święta Zostaw komentarz

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta… Już dom błyszczy od brokatu, pachnie pierniczkami… Pies, nasz dzielny stróż pilnuje stołu, z którego co jakiś czas spada lukrowa posypka. Lampki choinkowe świecą przed domem. Z głośników na okrągło płyną kolędy, które Kubuś z ogromnym zapałem wyśpiewuje pod niebiosa. Ania tworzy bożonarodzeniowe dzieła sztuki. Coraz bliżej święta…

Tradycją naszego domu stało się wspólne pieczenie pierniczków. Kiedy zbliża się taki pierniczkowy dzień, wiem, że święta są tuż, tuż. Przyjeżdżają do nas najbliżsi, w kuchni robi się tłocznie i przyjemnie. A od czasu gdy są z nami dzieci wygłupom nie ma końca. Ania i Kuba to już doświadczeni piernikoznawcy. Ale dla mojego chrześniaka – Olusia (półrocznego bratanka) to było pierwsze spotkanie z piernikami. Kuzynostwo postanowiło go intensywnie wprowadzać do tego magicznego świata. Pod nos podtykali mu przyprawy, do rączki wkładali drewniany wałeczek. Oli ciszył się patrząc jak Kuba z zapałem rozwałkowuje ciasto, i z podziwem przyglądał się Ani, która w skupieniu wycinała gwiazdki, choinki, serduszka…

Po upieczeniu pierników zaczyna się najfajniejsza zabawa. Wszyscy zasiadamy przy kuchennym stole, na którym stają miseczki z lukrem, kolorowymi posypkami, cukrowymi gwiazdkami, srebrnymi kuleczkami… I zaczynamy ozdabianie. Przyglądam się wówczas z nieukrywanym zachwytem, jak pracuje dziecięca wyobraźnia. Jak każdy pierniczek jest swoistym dziełem sztuki. Nie ma dwóch takich samych. Jest mi wówczas tak ciepło na sercu, że nie przeszkadzają mi maczane paluszki w lukrze, co chwilę oblizywane, nie przeszkadza mi odgłos posypki spadającej na podłogę i szybki start pasa, by zdążyć przed odkurzaczem. Wiem, że to magiczna chwila…

Po pieczeniu pierniczków jesteśmy już w świątecznym nastroju. Dzieci właściwie każdego wieczoru wyczarowują jakieś ozdoby. Kuba postanowił w tym roku zrobić najdłuższy na świecie łańcuch choinkowy. Aneczka bardziej skupia się na precyzyjnym wykonaniu. Mam wrażenie, że gdzie nie spojrzę, widzę jak mieni mi się w oczach. To pyłek brokatowy, który wykańcza większość dzieł. Dziś muszę jechać po pomarańcza i goździki, bo dzieciaczki postanowiły porobić pachnące „bombki” (wbijamy goździki w pomarańcza, obwiązujemy je wstążeczką i podwieszamy w różnych miejscach). Czeka nas jeszcze wyprawa po choinkę i wspólne decydowanie, która będzie najpiękniejsza. A potem na kilka dni znikniemy w kuchni, by polepić pierogi z kapustą i grzybami, uszka…. Coraz bliżej święta…

Jeden komentarz do “Pierniczkowo”

  1. Will Says:

    In awe of that answer! Ralely cool!

Zostaw komentarz

Silnik: Wordpress - Theme autorstwa Sweet angels.
RSS wpisów RSS komentarzy Zaloguj