Qki jest z nami już prawie dwa tygodnie. Dzieci wydają się najszczęśliwsze na świecie, a my staramy się nie poddawać i przetrwać ten pierwszy okres, dziękując, że to pies a nie trzecie dziecko.
Pocieszamy się, że wychowanie szczeniaka jest łatwiejsze niż wychowanie dziecka i szybciej skończą się początkowe próby dotarcia. Nasze Aniołki przez pierwsze lata swojego życie nie pozwalały nam zapomnieć o sobie zarówno w dzień, jak i w nocy! Qki już po trzech dniach wiedział, że w nocy rodzicom daje się odpocząć. Wprawdzie na początku budził się co 40 minut, podnosząc lament na całą okolicę, teraz jednak śpi jak suseł. Rano tylko musimy ostrożnie schodzić na dół (pies śpi na dole, my jako przewodnicy stada zajmujemy wyższe piętro) by nie wdepnąć w niespodziankę. Dzieciaki pierwsze ubierają się i wybiegają na dwór za swym czworonożnym przyjacielem, a ja zapraszam mopa do tańca…
Jeśli chodzi o jedzenie też jest łatwiej niż przy dzieciach, szczególnie mając w pamięci karmienie Anusi. Przez pierwsze lata Ania żyła miłością a wszystko co wpadało do buzi należało, jak najszybciej z niej wyrzucić. Potem, mała cwanizna, nauczyła się tak zaciskać swe śliczne usteczka, że nic do budzi nie miało prawa się dostać. Qki wręcz przeciwnie pyszczek otwiera niezwykle szeroko i stara się do niego włożyć jak najwięcej, począwszy od jedzenia, przez każdy liść, kamyk, patyk, skończywszy na meblach. Choć z tym ostatnim jest jak na razie nie najgorzej. Wystarczy zdecydowane: Nie wolno! I Qki odpuszcza.
Moim ulubionym zajęciem jest wychodzenie na spacer. Piesio przyzwyczaił się już do obroży i smyczy, którą początkowo drapał i podgryzał. Ponieważ nie ma jeszcze wszystkich szczepień nie możemy chodzić bóg wie gdzie, ale poznajemy najbliższą okolicę. Zaczepiamy sąsiadów, ucinając sobie krótkie pogawędki. Z daleka przyglądamy się innym czworonogom. Obwąchujemy wszystkie drzewka, krzaczki i studzienki kanalizacyjne. Dzieci, przed wyjściem z domu grają w marynarza, by sprawiedliwie podzielić się smyczą. Każdy w kieszeni ma nagrody, gdyby udało nam się przez przypadek zrobić coś na dworze. A ja mam jeszcze woreczki z nadzieją, że będą mogła jak na porządnego właściciela psa przystało, posprzątać po swym towarzyszu.
Jednak podstawową różnicą między wychowaniem dziecka a szczeniaka jest to, że nie zadręczam się, czy uda mi się wychować go na dobrego człowieka!
Ostatnie komentarze