06 30
Na dworze coraz cieplej, wreszcie przyszło prawdziwe lato. Ania z radością ubrała dziś sukienkę na ramiączkach i prawie poczuła się, jak na plaży. A ja pomyślałam, że już niedługo będziemy na prawdziwej plaży, po szczególnie długiej zimie i jeszcze dłuższej wiośnie uciekniemy stąd i oddamy się w pełni wakacjom. Im dłużej o tym myślałam, tym cieplej robiło się w sercu, a jednocześnie zaczynał się mętlik w głowie, co trzeba będzie jeszcze przygotować. Nasz wyjazd planujemy dopiero w sierpniu, ale… I w tym momencie przypomniałam sobie o paszportach dzieciaczków.
Oboje mieli wyrabiany ten, jakże ważny dokument, jak byli małymi robaczkami. Pamiętam, że Anię najtrudniej było usadowić na krzesełku (żeby nie spadła i jeszcze na dodatek prosto siedziała), nie wspominając już o utrzymaniu Kuby w bezruchu przez sekundę. Paszporty oboje mają wydane na 10 lat, także, jak wydawało mi się każdy myślący człowiek, nie brałam pod uwagę, że może być ważny paszport – nieważnym dokumentem. A jednak… Przypomniałam sobie, jak w zeszłym roku Pani na lotnisku, w okropnym mundurku ze sztucznie przyklejonym uśmiechem łaskawie przepuszczała nas przez bramkę, wskazując na zdjęcia i postacie naszych dzieci. Owszem uśmiechnięte buźki z fotografii prawie w niczym nie przypominają naszych „dorosłych” dzieciaków, ale skoro ważny urzędnik wydał paszport rocznemu dziecku na 10 lat to chyba wiedział co robi. Czytaj dalej »
06 24
Myślę, że owoce dzielą się na owoce i owoce niezwykłe. Do tych drugich z pewnością zaliczyć można truskawki. Mają one w sobie jakąś magię. Już sam ich wygląd cieszy oko, nie wspominając o smaku. A truskawkowe ślady na twarzyczkach moich Aniołków… Ale od początku.
Pojechałyśmy dziś z Anią na rynek. Tak jak nie przepadam za zwykłymi zakupami (w tym chyba znacznie odbiegam od ogólnie przyjętych norm, dotyczących mojej płci) tak za zakupami na rynku wprost przepadam. Te zapachy, te kolory, ten gwar, nawet to przepychanie się ludzi mi nie przeszkadza. Nigdy nie mogę się opanować i zawsze wykupuję pół straganu, zastanawiając się potem, jak zamienić moją rodzinę, w rodzinę królików. Niestety nie zawsze uśmiecha im się jedzenie tych wszystkich warzyw i owoców. Ale co do jednego jesteśmy zgodni – wszyscy uwielbiamy truskawki. Od początku sezonu do ostatnich dni codziennie je kupujemy i jemy w najróżniejszych postaciach i o dziwo wcale nam się nie nudzą. Najbardziej jestem dumna z faktu, że dzieciaki ich nie słodzą. Tylko mąż po cichu zakrada się do kuchni i posypuje je cukrem.
Czytaj dalej »
06 23
Pierwszy wakacyjny weekend za nami. Jak dziś pamiętam to niezwykłe podekscytowanie, które dochodzi do głosu, gdzieś w połowie czerwca. Słońce coraz mocniej przygrzewa, do szkoły wybiegać można w krótkim rękawku i tylko mama wołająca „weź sweter na wszelki wypadek”. Wylegiwanie się na trawie podczas dużej przerwy i wakacyjna giełda kto gdzie jedzie. Wspólne oczekiwanie na coś niezwykłego. Jeszcze tylko świadectwa, chwila zawahania, że coś się kończy, że kolejny rok za nami, że przez dwa długie miesiące nie zobaczymy bardziej i mniej ukochanych kolegów i… już za parę dni, za dni parę wezmę plecak i… Czytaj dalej »
Ostatnie komentarze